niedziela, 10 grudnia 2017

Od Miry CD Noory

Zerknęłam na zegarek znajdujący się na moim nadgarstku – 14:06. Idealna godzina aby zadzwonić do mamy. Wyciągnęłam rękę po niebieski notatnik leżący na szafce nocnej, i odszukałam jej numer. Miałam właśnie klikać zieloną słuchawkę, jednak w ostatniej chwili pomyślałam, że nie będę do niej dzwonić, bo pomyśli, że coś mi się stało. Rzuciłam notatnik na łóżko, a telefon schowałam do kieszeni jasno różowych jeansów. Postanowiłam się przewietrzyć. Energicznie zarzuciłam wełniany czarny sweterek i wyszłam zamykając za sobą drzwi. Zeszłam na sam dół drewnianymi schodami. Nagle ni z tąd ni z owąd usłyszałam jakieś kroki, zdawały się należeć raczej do uczennicy, niż osoby dorosłej. Zaczęłam powoli wycofywać się w tył.
-Wdech i wydech, spokojnie Mir, to tylko dziewczynka mniej więcej w twoim wieku... - myślałam
Bez wcześniejszej zapowiedzi, potknęłam się o coś i z głośnym piskiem wylądowałam na podłodze. W tej chwili nie wiedziałam co się stało. Podniosłam głowę do góry, a naprzeciwko mnie siedziała jakaś dziewczyna. Zapewna ta, którą niedawno słyszałam. Wyglądała na góra rok starszą, ale zapewne była w moim wieku. Jej szarawe oczy z zainteresowaniem spoglądały na mnie. Nie wiedziałam co mam zrobić. Wstałam na nogi, lekko odrzucając grzywkę w bok. Osobnik zrobił to samo co ja. Dopiero teraz zauważyłam, że jest ona niższa ode mnie. Nie mam pojęcia czemu, ale dodało mi to odwagi. Niespodziewanie dziewczyna wyciągnęła do mnie rękę.
-Noora jestem – powiedziała.
-Mira – szepnęłam niemal niesłyszalnie po czym dodałam – przepraszam, że na ciebie wpadłam.
Po tych słowach odeszłam chwiejnym krokiem w stronę pokoju. Ktoś chwycił mnie za ramię. Najprawdopodobniej była to Noora. Teraz nie wiedziałam co mam zrobić. Westchnęłam i ze wzrokiem wbitym w ziemię czekałam na pierwsze jej słowa.
Noraa?

piątek, 8 grudnia 2017

Od Astrid Do Michael'a

Niespodziewanie poczułam czyjąś obecność na swoim ramieniu. Obruszyłam się, mając nadzieję, że to nie duch. Przekręciłam głowę o kilka stopni i zobaczyłam, jak głowa chłopaka powoli osuwa się po ścianie. Przysunęłam się do niego, by podeprzeć ją na swoim ramieniu.
- Michael, śpisz? – szepnęłam do niego.
Nie uzyskałam jednak odpowiedzi. Nie mogąc się zbytnio ruszać, machnęłam mu przed twarzą ręką. W dalszym ciągu brak reakcji. Zatrzymałam film i sprawdziłam godzinę na komputerze. Dopiero dwudziesta druga dochodzi, a on już padł? Myślałam, że to ja tu jestem ta zmęczona. Musiał się widocznie biedaczek wynudzić ze mną, przy tym filmie. Do kitu z taką intuicją.
- Michael. – spróbowałam jeszcze raz, ale tym razem trochę głośniej.
Efekt w dalszym ciągu był ten sam. Ten to ma głęboki sen… O nie, właśnie sobie przypomniałam o ciszy nocnej. Będzie niedobrze, gdy ktoś do pokoju teraz wejdzie. Zamknęłam po cichu laptopa i odłożyłam na bok. Wzięłam jeden głębszy wdech i zabrałam się do misi „Śpiąca Księżniczka”. Wyciągnęłam spod pleców poduszkę i zastąpiłam nią swoje ramie. Z chirurgiczną precyzją wysunęłam się na brzeg łóżka, robiąc tym samym miejsce, by położyć chłopaka. Dwa susy w stronę drzwi i już były zamknięte na klucz. Nikt tu przecież nie wejdzie, kiedy będę spała.
Wróciłam na palcach do łóżko-kanapy i zastanawiałam się teraz, co mam z min począć. Nie miałam wiele czasu do namysłu, bo poza kołdrą było w tym pokoju lodowato. Najchętniej bym się napiła, ale jestem nafaszerowana lekami i wiem, że to ma później długie skutki siedzenia w kiblu. Wsunęłam się pod kołderkę, przytulając się do niego od tyłu. Od razu zrobiło mi się cieplej, ale spać to mi się nawet nie śniło, mimo tak monotonnego filmu. Nie chciałam go budzić, siedzieć w ciszy też nie. Niewygodnie było leżeć plecami do zimnej ściany. Pytanie tylko, jak go ruszyć, nie budząc go? Może siłą? Zaczęłam go przepychać, ale natychmiast zabrałam swoje ręce, gdy chłopak sam się zaczął kręcić, szukając wygodnej pozycji. Nie wiedziałam, że tak łatwo pójdzie. Uśmiechnęłam się do siebie.
- Wygodnie ci? – zapytałam.
Nie przeszkadzało mi jego brak zaangażowania w nasz dialog. Leżąc na łokciu, przyglądałam się jego włosom. Przeczesałam je swoją ręką ze dwa razy, układając je na poduszce. Jarałam się tym, jakbym własnych włosów nie miała. Znowu przykleiłam się do jego pleców. Przyjemnie pachniał, poczułam się jak ćpunka zażywająca swój narkotyk. A gdyby tak… Złe myśli opętały moją głowę.
- Nie mogę, choć z drugiej strony Michael się zgrzeje w tej koszuli…
Zawisłam nad nim, jak agent na linie, by sięgnąć nad czujnikami celu swojej misji. Jeden po drugim rozpinałam guziki jego koszuli. Okazało się, że pod spodem miał jeszcze bluzkę na krótki rękawek. Usiadłam obok niepocieszona. A miało być tak cudownie. Ciekawe, czy ma kaloryfer?
- Michael?
Chłopak tylko mruknął coś pod nosem. Oparłam się rękoma o jego plecy, po czym delikatnie zjechałam nimi na dół, obejmując go jedną ręką. Zaczęłam zwijać jego bluzkę do góry. Miał ją jednak w ciasno zapiętych spodniach i nie chciała iść wyżej. Schodziłam paluszkami powoli, po jego brzuszku. Nie był wcale taki miękki. Sięgnęłam w końcu jego guzika od rozporka. Przełknęłam ślinę i jednym ruchem uwolniłam jego bluzkę. W tym momencie Michael się obudził, bo widziałam jego półotwarte oczy patrzące w moją stronę. Spanikowana naciągnęłam mu jego bluzkę na twarz.
- Astrid? Co ty robisz? – zaczął się szarpać.
Usiadłam po turecku, patrząc się w ciemności pokoju. Nie wiedziałam, co miałam odpowiedzieć.
- Przysnąłeś. – odpowiedziałam niewinnie.
Chciałam tylko sprawdzić jego stan fizyczny, a prawie wyszło, jakbym go chciała rozebrać do naga.
- Która jest godzina? – Michael wstał, poprawiając swoje ubranie.
Nie zdążyłam nic powiedzieć, bo chłopak chwycił swój telefon i się przeraził.
- Scheisse…
- Co się stało?
- Przepraszam. Jest już strasznie późno. Nie powinno mnie tu dawno być.
Michael zaczął nerwowo zakładać buty. Natychmiast wstałam, by go zatrzymać.
- Poczekaj, gdzie ci się tak śpiesz, co? Nie możesz podczas ciszy nocnej być po tej części akademika.
- Wiem i właśnie dla tego muszę szybko znikać.
- Nie możesz zostać? Jeszcze ktoś cię zobaczy. Rano sobie wrócisz, nastawisz sobie alarm.
Chłopak na chwilę się zatrzymał, ale tylko przeprosił i dalej wiązał buty. Zrezygnowana wróciłam do łóżka. Miś wziął wszystkie swoje rzeczy i powiedział, że jutro wpadnie. Kiedy jednak pociągnął za klamkę, drzwi ani drgnęły.
- Uparty jesteś. Jak nie dla siebie, to dla mnie zostań. Nie tylko tobie się oberwie. Jutro drzwi otworzę.
- Astrid! – szepnął błagalnym tonem.
- Ściągaj buciki i choć, chyba że masz zamiar całą noc spędzić pod tymi drzwiami. Nie powiem ci, gdzie trzymam klucze, więc nawet nie proś, bym ci powiedziała.

<Michael?> 

czwartek, 7 grudnia 2017

Od Akane CD Anthony'ego

Znowu zaczął się powtarzać, więc i ja się powtórzyłam. Sama nie wiem kiedy to zasneliśmy. Wiem tylko tyle że usnęłam w jego ramionach. Śniło mi się coś, jednak nie pamiętam dokładnie co. Obudziłam się, gdy Anthony włączył telewizję a tuż po chwili zadzwonił do niego telefon. Słyszałam wszystko wyraźnie i dokładnie.
- A jednak nie udało mi się - powiedziałam sama do siebie w myślach.
Obecnie czułam się zupełnie tak jakby koło które zmieniło się przez ostatni czas znów zaczęło powracać.  Ponownie strach przed tym, że coś się stanie Anthony'emu zaczął się ujawniać.
- Rozumiem - powiedziałam mało zadowolona z tego co odpowiedział A-chan. Jak dla mnie to za bardzo siebie przeceniał. Wstałam z łóżka i skierowałam się do łazienki. Miałam zamiar się wykąpać i chociaż przez chwilę nie myśleć o tym co powiedział no i w jakiś sposób uspokoić się. Jak tylko weszłam pod prysznic nic mi to nie pomogło. Nawet po ciepłej kąpieli, nic mi nie pomogło. Ubrałam jakieś ubrania na siebie co znalazłam w szafie. Wytarłam lekko włosy, tak aby nie były za mokre. Nim skierowałam się do kuchni, aby zrobić śniadanie wyszłam na taras. Miałam nadzieję, że zimna pogoda chociaż pomoże mi trochę ochłonąć. Oparłam się o zimne barierki. Usiadłam sobie na podłogę. Chłodny wiatr zaczął lekko powiewać. Spojrzałam się na niego. Dzisiejszy dzień nie zapowiadał się na jakiś ładny.
- Nie powinnaś tutaj siedzieć, tak cienko ubrana. W dodatku z mokrymi włosami - usłyszałam głos A-chana.
- Yhym... - mruknęła pod nosem. Wstałam na równe nogi, wróciłam do środka.
Przygotowałam śniadanie, nie zwracając uwagi na chłopaka. W odpowiedzi ode mnie otrzymywał ciche pomrukiwanie. Jakoś nie miała ochoty z nim rozmawiać. Podałam mu talerz ze śniadaniem. Usiadłam naprzeciwko niego, jednak po spojrzeniu się na talerz, moja ochota zniknęła.
Nie rozumiałam już samej siebie. Byłam zła, ale nie wiedziałam czy na Anthony'ego czy bardziej sama na siebie. Dlaczego zawsze gdy już się nadarzy okazja, aby spędzić chwilę czasu ze sobą nawzajem to coś musi pójść nie tak?! Czas jaki spędziliśmy ze sobą ostatnio coraz to bardziej można było zliczyć na palcach u jednej dłoni.

<Anthony?> naburmuszona Akane mało kiedy spotykane ^^

środa, 6 grudnia 2017

Od Castiny

Rok wcześniej.
Kiedy rodzice Castiny zginęli w wypadku została przygarnięta pod dach dalekiej rodziny, którzy niezbyt byli zachwyceni jej towarzystwem. Wstyd, który ich dosięgnął z powodu wyglądu dziewczyny nie dawał im w spokoju żyć, a młoda kobieta wpędzała się w coraz to głębszą depresję. W końcu zapadła decyzja o wyjeździe Castiny do Akademii Green Heels. Dostała stałe dofinansowanie od rodziny i dobre stypendium, co zapewniało jej w miarę dobre życie w szkole.

Czas obecny.
Dziewczyna z wielkimi wątpliwościami przekraczała próg szkoły w jej rodzonym kraju. Te wszystkie budynki, ludzie.. Spuściwszy głowę i zaciągając kaptur na głowę brnęła przed siebie przeciskając się przez tłum. Nienawidziła nowych miejsc. Zarejestrowała się w akademiku, gdzie od dzisiaj miała mieszkać i uczęszczać do szkoły, do którego przynależał. Z westchnieniem wpełzła na piętro, gdzie umieszczony był jej pokój. Ludzie na schodach i piętrach wydawali się nie zwracać na nią uwagi, co więcej, zdarzało im się na nią wpadać. Wpadła do pokoju niemal w biegu, żeby przez chwilę pobyć sama. Nim rozpakowała rzeczy i przygotowała się do snu było już grubo po północy. Długo jednak nie mogła zasnąć i do szkoły poszła całkowicie niewyspana. Pod klasę przyszła jednak grubo przed czasem. Usiadła pod ścianą spuszczając mocno głowę, by rude włosy opatuliły jej twarz i otworzyła książkę. Westchnęła ciężko pocierając za długim rękawem musztardowego swetra policzek z blizną.


Ktoś?
_______
Cześć i czołem! Pierwsze opowiadanie za mną, mam nadzieję na jakieś powiązania.Starałam się pisać tak, by jak najlepiej było się wpasować potencjalnemu graczowi.
Castina M.


Nowa Uczennica!

Castina Matena
Ksywka: Blind (tł. ślepa )
Wiek: 20 lat 
Klasa: IIIA

Od Noory

Nie rozumiałam... Po co rodzice mnie wysyłają tak daleko od domu, ah no tak... Głębsze przemyślenia sprawiły, że nie wiele rozczulałam się nad sobą, chcieli się pozbyć ciężaru ot co.
Stałam przed bramą Akademii wpatrując się w nią bezradnie, nie czułam swojego oddechu. Był moment, że zastanawiałam się, czy w ogóle oddycham. Wyraźnie natomiast czułam łomotanie serca, nerwowo się rozejrzałam, w moją stronę szła kobieta starsza wiekiem z krótszymi siwymi włosami.
- Noora? - Zapytała.
- Tak. - Odpowiedziałam kiwając lekko do przodu głową.
- Lucinda Potts, dyrektorka Green Heels. - Przedstawiła się.
Oczywiście zachowałam dystans i nic więcej nie powiedziałam, czekałam na jej reakcję.
- Twój pokój jest pod numerem szóstym, zaprowadzę cię.
Kobieta ruszyła przodem, poczłapałam za nią z walizkami. Akademia robiła na mnie dość duże wrażenie, jednak nie chciałam dać po sobie poznać jakikolwiek zachwyt.
Pozbawiona zewnętrznych emocji weszłam do pokoju i usiadłam na łóżku. Kobieta widziała, że potrzebuję czasu, była starszą osobą, nastolatki takie jak ja z pewnością nie robiły na niej wrażenia, posłała mi lekki uśmiech po czym zostawiła w czterech ścianach, "moich" czterech ścianach.
Położyłam na łóżku większą walizkę, ciuchy z niej przeniosłam do szafy, natomiast rzeczy z małej walizki trafiły do łazienki, mniejszej szafki i na półki. Rozejrzałam się po pokoju. Nie był mały, ani też duży, był w sam raz. Chwilę tak siedziałam właściwie próbując dojść do tego co się stało, miałam nadzieję, że pomoże mi w tym wyjście z czterech ścian i rozprostowanie kości. Wyszłam rozejrzeć się po Akademii. Mijałam wiele pokoi, akademia jest naprawdę zadbanym i ładnym miejscem, do tego ogromnym.

<Ktoś?>

Nowa uczennica!

Noora Hall
Ksywka: Brak 
Wiek: 17 lat
Klasa: IA

Theme by Lydia | Land of Grafic